sobota, 22 września 2012
Pięć.
- Jessica, otwórz do cholery te drzwi! - Elen dobijała się do pokoju córki już od kilkudziesięciu minut, lecz nie dawało to żadnego skutku. Jessie od wczoraj siedziała w swoim pokoju i nie miała zamiaru szybko z niego wychodzić. Miała dosyć ojca i całej reszty. Wczoraj przepłakała cały wieczór, aż zasnęła ze zmęczenia. - Dziecko, proszę otwórz.. - błagała matka, ale nastolatka wyśmiewała jej słowa i starała się nawet jej nie słuchać. - Jessica otwórz mi, bo zaraz za siebie nie ręczę! - krzyknęła jak najgłośniej mogła i starała się być wiarygodna. Niestety osiemnastolatka zbyt dobrze znała swoją matkę i wiedziała, że Elen nie jest zdolna do takich rzeczy, dlatego nadal nic sobie nie robiła ze słów rodzicielki. - Co ja mam robić? - załamał się jej głos i otarła łzę spływającą po policzku. - Mam już tego wszystkiego dosyć.. Jeśli nie wyjdziesz na śniadanie to znowu zabiorę cię do psychologa.. - zrezygnowana wróciła do jadalni, gdzie wszyscy zajadali śniadanie w ciszy. Nikt nie był na tyle odważny by rozpocząć rozmowę. Nawet mała Jamie się nie odzywała.
Jessica słysząc słowa kobiety, postanowiła zejść na dół. Nie chciała kolejny raz chodzić do jakiejś obcej kobiety, która ciągnęłaby ją za język mimo, że ona nie chciała nic mówić. Terapie wcale nie dawałyby skutku, a oni zaciągaliby ją tam co dwa dni. Weszła do kuchni, a Elen w duchu ucieszyła się, że jej słowa zadziałały na córkę. Brunetka usiadła do stołu i wpatrywała się w pusty talerz.
- Chciałem wam coś powiedzieć. - zaczął Paul. Wszyscy spojrzeli na niego jak jeden mąż i wpatrywali się w mężczyznę, wyczekując dalszych słów. - Zastanawiałem się nad tym wczoraj i dzisiaj zresztą też. Ostatnio nie dzieje się najlepiej w naszym domu, dlatego postanowiłem, że wyjedziemy nad morze, do Newquay, gdzie jeździliśmy co roku. - Paul dziesięć lat temu kupił w Newquay ogromną willę, w której spędzali prawie każde wakacje. Prawie każde, ponieważ od trzech lat nie odwiedzali tego wspaniałego miasta. Jessica uwielbiała tam przebywać. W głębi duszy bardzo ucieszyła się na ten wyjazd, gdyż nie była tam już od dawna.
- To świetny pomysł. - powiedziała Elen, która była pełna entuzjazmu. Jamie nie pamiętała swoich ostatnich wakacji spędzonych z Nequay, gdyż była za mała, miała wtedy zaledwie dwa latka.
- Oni jadą z nami? - Brunetka spytała ojca, wskazując na chłopców. Paul pokiwał głową na tak.
- Powiedziałem przecież, że wszyscy. - dziewczyna nie wdawała się w dyskusję. - Możecie zabrać oczywiście swoje ukochane, gdyż dom jest naprawdę wielki. Wszyscy się tam pomieścimy bez problemu. - zwrócił się do chłopaków.
- Tsa.. Najlepiej zabierzmy cały Londyn. - powiedziała ironicznie Jess, odwracając głowę w drugą stronę. Paul spojrzał na nią karcącym wzrokiem, ale nie chciał się dzisiaj kłócić z dziewczyną. Jego również przerastało to co działo się w jego domu. - Oczywiście Andy też jedzie? - spytała chociaż z jej ust zabrzmiało to jak stwierdzenie. Higgins pokiwał twierdząco głową. - To kiedy wyjeżdżamy? - uniosła brew ku górze.
- Myślałem o jutrze. - wszyscy jednoznacznie uznali ten pomysł za świetny i zaczęli rozmawiać o tym, co będą robić, jak spędzą te wakacje.
Chłopcy wykonali kilka telefonów do swoich dziewczyn, Jamie razem z Elen pakowały walizki, a Jessie w tym czasie poszła do piwnicy. Po chwili usłyszała czyjeś kroki na schodach. Odwróciła głowę i zauważyła Zayn'a.
- Co tutaj robisz? - spytała i dalej przeszukiwała półkę, na której powinien stać jej szkicownik sprzed czterech lat, w którym rysowała widoki, z willi nad morzem, gdzie mięli się jutro wybrać.
- Właściwie to nie wiem. Zobaczyłem, że idziesz do piwnicy, więc.. Przepraszam za wczoraj. - spojrzała zdziwiona na Mulata.
- Za co?
- Za to, że przeze mnie pokłóciłaś się z ojcem i masz szlaban.
- Przez ciebie? - zapytała kolejny raz z ogromnym zaskoczeniem.
- Gdybym nie przyszedł do twojego pokoju, twój ojciec nic by nie usłyszał i nie wyszłoby to całe zamieszanie.
- A to nic. Ja mogłam tak nie krzyczeć. Zresztą to chyba ja powinnam cię przeprosić, a nie ty mnie. To ja powiedziałam wczoraj coś czego nie powinnam, chociaż nie twierdzę, że tak nie uważam, ale przepraszam. Następnym razem zostawię to dla siebie. - uśmiechnęła się delikatnie.
- Zadziwiasz mnie. - stwierdził, wycierając dłonią krzesło, które było całe od kurzu, a po chwili już na nim usiadł.
- Dlaczego? - spojrzała na półkę.
- Kiedy tutaj przyjechaliśmy i pierwszy raz cię zobaczyłem pomyślałem, że jesteś wspaniałą dziewczyną, wiesz.. twój wygląd i w ogóle, ale kiedy jedliśmy kolację z twoją rodziną i zaczęła się ta cała..
- Szopka. - weszła mu w zdanie. Potwierdził jej słowa skinieniem głowy.
- To zmieniłem zdanie i miałem o tobie już inne zdanie. Że to ty jesteś rozwydrzonym bachorem, który musi dostać to czego chce. Ale z każdym dniem byłaś dla mnie coraz większą zagadką, zresztą nadal jesteś. Wiem, że coś wydarzyło się w twoim życiu, dlatego teraz.. - zatrzymał się by dobrać odpowiednie słowa.
- Dlatego teraz zachowuję się właśnie tak. Jak idiotka, która nie jest otwarta na nowych ludzi, a zwłaszcza takich, którzy zabierają jej ojca i tym samym niszczą jej rodzinę? - uniosła brew. Malikowi wyraźnie zmienił się wyraz twarzy. - Przepraszam. Nie powinnam tego mówić. Kolejny raz powinnam zachować to dla siebie.. - podeszła do niego i usiadła obok. - Wiem dlaczego tutaj jesteś. - spojrzał na nią pytająco. - Chcesz usłyszeć to, co miałam powiedzieć ci już kilka dni temu, ale Jamie nam przerwała. Prawda? - uśmiechnęła się widząc jak chłopak się delikatnie zarumienił. - To zacznę od samego początku. Moje życie to była muzyka. Byłam jej niewolnikiem. Grałam, śpiewałam, tworzyłam. Za każdym razem kiedy ojciec wracał z pracy, pokazywałam mu co nowego udało mi się stworzyć. Wiadomo, że czasami wychodziły jakieś banały, denne pioseneczki, ale byłam wtedy młoda. Ojciec za każdym razem mnie chwalił, mówił mi, że jestem wspaniała i zostanę wielką gwiazdą. Cieszyłam się jak głupia wiedząc, że rodzice są ze mnie dumni. Później zaczęłam rysować. Na początku nie wychodziło mi to, ale z każdym kolejnym rysunkiem, szkicem moje prace były coraz lepsze. Byłam samoukiem w rysowaniu. Gdy skończyłam trzynaście lat, mama kupiła mi pierwszy rysownik. Wtedy urodziła się też Jamie i postanowiłam poświęcić go jej. Mojej wspaniałej siostrzyczce. Niestety później ojciec zaczął coraz więcej pracować, aż w końcu poświęcił się tylko pracy. Zapomniał, że w domu jest mama, mała Jamie i ja, która mimo wszystko starałam się jej pomóc. Wszystko stało się ważniejsze od nas. Później przeczytałam w internecie, że niedaleko mnie jest organizowany casting do serialu młodzieżowego. Tematem przewodnim była muzyka. Dlatego postanowiłam się zgłosić. Nie wiedziałam wtedy jakie będą tego konsekwencję. Wzięłam gitarę i poszłam. Mama wspierała mnie razem z Jamie w domu, gdyż mała akurat była chora. Stanęłam przed czwórką ludzi, którzy mięli mnie ocenić i zaczęłam grać. Po chwili powiedzieli mi, że oprócz śpiewu liczy się też wygląd, a ja jestem zdecydowanie za gruba. Po tych słowach mój świat się zawalił. Wróciłam do domu cała zapłakana i powiedziałam, że nigdy więcej już nic nie zjem. Oczywiście na początku to było strasznie trudne. Więc starałam się jeść mało, albo wymiotować to co zjadłam. Z każdym dniem wychodziło mi to coraz lepiej. Mama musiała chodzić do pracy i trochę mnie zaniedbała, czego jej absolutnie nie miałam za złe. Miała zbyt wiele na głowie, a ja robiłam wszystko by schudnąć. Zaczęłam chodzić na siłownie, biegałam, ale nie jadłam dosłownie nic. Z czasem zaczęło wydawać mi się, że zamiast chudnąć jestem coraz grubsza. Patrzyłam w lustro i nienawidziłam swojego odbicia. Rysowałam w notesiku co widziałam, a w głowie cały czas słyszałam tylko jedno słowo: 'GRUBA'. Pewnego dnia wyszłam pobiegać. Teraz boję się nawet pomyśleć co mogłoby się stać, gdyby nie zauważyła mnie sąsiadka. Nie zdążyłam dobrze wyjść przed bramę, gdy zemdlałam. Obudziłam się w szpitalu. Moja matka była cała zapłakana, obwiniała się o to co miało miejsce. Wiedziałam, że to była tylko i wyłącznie moja wina, ale ona nie chciała tego słuchać. Wtedy zaczęli mnie zmuszać do jedzenia. To było jak najgorsza kara. Nie potrafiłam przełknąć jedzenia. Płakałam, że muszę to robić, bolało mnie to. W szpitalu byłam przez dwa miesiące, gdyż lekarze chcieli mieć mnie na oku. Odwiedzałam tam psychologa, odbywałam przeróżne terapie, które nie dawały skutku, ponieważ ja ich nie chciałam. Myślałam, że to do niczego nie prowadzi i nie jest mi to potrzebne. Ojciec w szpitalu odwiedził mnie, przez te dwa miesiące, tylko cztery razy. Od tamtej pory go nienawidzę. Dał mi do zrozumienia, że jeśli odeszłabym z tego świata nie odczułby wielkiej straty. Gdy wróciłam do domu nie chciałam patrzeć na to co kiedyś było dla mnie najważniejsze. Muzyka przestała się dla mnie liczyć. Zamknęłam się w sobie, nie chciałam już rysować i pielęgnować swoich pasji. Nie lubiłam poznawać nowych ludzi. Zamknęłam się na świat. Wtedy postanowiłam zrobić sobie tatuaż. - podniosła włosy do góry i pokazała chłopakowi tatuaż na karku.
- Dlaczego taki? - spytał. - Zamek od klucza. To twój pomysł?
- Tak. To jest zamek, który otwiera drzwi do lepszego życia, Zayn. Tylko najpierw muszę znaleźć klucz. - odpowiedziała.
- A co uważasz za to lepsze życie?
- Miłość, Zayn, miłość. - odpowiedziała i uśmiechnęła się do chłopaka, zostawiając go z przemyśleniami i poszła do swojego pokoju spakować walizkę na jutrzejszy wyjazd.
____________________________________________________________________
Bardzo Was przepraszam, że dopiero teraz się pojawił ten rozdział, ale niestety nie miałam wcześniej czasu. Nie jest zbyt długi, gdyż postanowiłam, że kolejny zacznę od wyjazdu i nowych niespodzianek dla bohaterów. Mam nadzieję, że się Wam spodoba ten rozdział. W końcu ujawniłam historię Jessie, ale to jeszcze nie wszystko co wydarzyło się w jej krótkim życiu. Myślę, że trochę zachęciłam do czytania kolejnego i jak dobrze pójdzie to postaram się dodać kolejny jutro, ale tylko pod warunkiem, że pod tym rozdziałem będzie 10 komentarzy. ;)
Pożegnam się z Wami jak to robi to moja pani od wf-u xd
Czołem.! ♥
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Rozdział świetny i już nie mogę się doczekać kolejnego ! <3
OdpowiedzUsuńpodoba mi się i to bardzo. nie wiedziałam ,że tak się potoczy historia czekam na dalszy ciąg. :D
OdpowiedzUsuńhttp://1d-zakazanamilosc.blogspot.com/
Boski!! Uwielbiam tw blog :D Czekam na nn :** <33
OdpowiedzUsuńZapraszam:
________________________
http://sweet-lemon1d.blogspot.com
http://ja-1d.blogspot.com/
Piękny
OdpowiedzUsuńBardzo , bardzo fajny. Nie moge sie doczekać następnego ;)
OdpowiedzUsuńJest świetny! Czekam na kolejną część! :)
OdpowiedzUsuńKocham Cię!! Szybko dawaj nastepny!
OdpowiedzUsuńzajebisty blog
OdpowiedzUsuńAAAAAAAAAAA <3 Kocham, kocham, kochaaaam to opowiadanie !!! Ter rozdział ? po prosu świetny, wspaniały i wgl piękny <3 czekam na następny ;**
OdpowiedzUsuńJaaast 10 kom. ;D To czekamy na nn rodział ♥
OdpowiedzUsuń11... Super rozdział, czekam na następny... <3
OdpowiedzUsuńTwój blog moge opisać tylko jednym słowem : ZAJEBISTY
OdpowiedzUsuńTo jest piękne!
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejne rozdziały!:)