- Dzień dobry. - przywitały się.
- Dzień dobry. Więc jednak się zdecydowałaś? - zapytał chociaż brzmiało to bardziej jak stwierdzenie. Brunetka pokiwała głową, a z torebki wyciągnęła kartkę z podpisem matki, że ta się zgadza. Jessica miała dopiero szesnaście lat i bardzo długo prosiła Elen o zgodę. - No to co robimy? - nastolatka kolejny raz wyjęła coś z torebki i podała mężczyźnie. Ten tylko pokiwał głową i wskazał jej miejsce. - No to zapraszam. - Jessie uśmiechnęła się do przyjaciółki i zajęła wyznaczone przez tatuażystę miejsce. Włosy spięła gumką, by nie przeszkadzały w pracy artyście. Tommy, bo tak miał na imię chłopak, który zaraz miał zrobić coś co będzie z Jess do końca jej życia, przerysował tatuaż, taki jaki życzyła sobie jego klientka, na kalce i po chwili przyłożył ją do jej karku, by pozostawić ślad po atramencie. Przygotował igłę i po chwili obie usłyszały jej dźwięk. Jessica chwyciła rękę dziewczyny stojącej obok. Zamknęła oczy i czekała, aż mężczyzna zacznie. Serce waliło jej jak oszalałe, a nogi trzęsły się ze zdenerwowania. Vivienne uśmiechała się sama do siebie, gdyż Higgins w ogóle na nią nie patrzyła, tylko zamykała oczy tak mocno, aż marszczył jej się nos. Rozejrzała się po pomieszczeniu podziwiając prace wiszące na ścianach. Była zachwycona talentem jaki na nich widniał. Sama zawsze marzyła o tatuażu, ale jej matka się na to nie zgodziła. Jessie ścisnęła mocniej dłoń brunetki i poczuła lekkie ukłucie. Po chwili przerodziło się ono w przyjemny ból do jakiego Jess była już przyzwyczajona, po tak wielu przeżyciach, ale i lekkie łaskotanie. Cała operacja skończyła się szybciej niż myślała. Mężczyzna był zadowolony ze swojej pracy widząc, że na ustach nastolatek malowało się ogromne szczęście. Skasował należną część od dziewczyny i te zadowolone wracały do domu.
- Musisz zadzwonić do Andy'ego! - krzyczała Viv.
- Tak, tak. Zaraz zadzwonię. Nawet nie wiesz jak się cieszę. - mówiła szybko, co było wywołane podnieceniem.
- Och wiem, wiem. A skąd pomysł na zamek od klucza? - spytała zdziwiona.
- Szukałam w internecie czegoś ciekawego i na nic takiego nie wpadłam. Ostatnio idąc wieczorem do pokoju, zamknęłam drzwi i tak jakoś pomyślałam o zamku. Bo wiesz ktoś kiedyś będzie tym kluczem, który otworzy drzwi do lepszego życia. - uśmiechnęła się.
- Na pewno ktoś taki będzie, Jess zobaczysz.
- Na razie się nie zapowiada, ale miejmy taką nadzieję. - uniosła kąciki ust i spojrzała przed siebie.
Doszły do wielkiego domu w jakim mieszkała Jessica. Brunetka otworzyła drzwi i zaprosiła przyjaciółkę. W progu powitała je pani Higgins i Jamie - młodsza siostra Jessie.
- No pokazuj co tam masz.
- Jeszcze nie mogę. Tommy, mówił, że mam trzymać to jeszcze z pół godziny.
- Och, a bardzo bolało, słonko? - spytała zmartwiona.
- Nie, naprawdę. - uśmiechnęła się do matki i poszły do kuchni, gdzie czekał na nie pyszny obiad. Po zjedzeniu zapiekanki razem z trzyletnią Jamie wyszły do ogrodu. Dziewczyna sięgnęła po małą, kolorową piłkę i razem z dziewczynką zaczęły grać. Po chwili ujrzała na patio z tyłu domu Andy'ego. Z szerokim uśmiechem pobiegła, żeby przywitać się z chłopakiem, który wziął ją na ręce i okręcił się z nią wokół własnej osi.
- Stęskniłem się za tobą księżniczko!
- Ja też się za tobą stęskniłam. Nie widziałam cię dwa dni, a to zdecydowanie za dużo. Nie wyjeżdżaj już.
- Nie wyjadę, a jeśli już, to tylko z tobą. - uniósł kąciki ust. - Pokazuj to cudo. - położył ją z powrotem na trawie. Odwróciła się do niego plecami i pokazała tatuaż. - Czemu zamek? - spytał zdziwiony.
- To jest zamek do lepszego życia Andy.. - szepnęła cicho myśląc, czy ono kiedyś nadejdzie.
Tatuaż Jessici.

Bardzo ciekawy blog :) Kim
OdpowiedzUsuńzalllllllllllll
OdpowiedzUsuń