poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Dwa.


            Z uśmiechami wyszli z sali kinowej. Film bardzo im się podobał. Zwłaszcza w Jessice wywołał wiele emocji. Śmiech, radość, złość, a nawet łzy. Wszyscy wychodzili w podobnych nastrojach. Byli zachwyceni.
- To teraz zapraszam do mnie. Jest świetna pogoda więc posiedzimy w ogrodzie. - powiedziała do przyjaciół.
- Okej, ale wjedziemy do mnie po strój kąpielowy, dobra? Chciałabym się trochę opalić, bo jestem blada jak ściana. - poprosiła Vivienne.
- Jasne. Nie ma sprawy. - odpowiedziała przyjaciółce i weszli do samochodu Andy'ego. Droga do domu Viv, zajęła im ponad dziesięć minut. Dziewczyna pobiegła do domu, a w tym czasie Josh i Andy poszli do sklepu po jakiś alkohol i przekąski. Jessica została sama wsłuchując się w kolejne piosenki lecące w radiu. Cieszyła się, że ma Andy'ego, Vivienne i Josh'a. Gdyby nie oni pewnie nigdy nie pozbierałaby się po tym co stało się rok temu. Wszyscy bardzo to przeżywali, a najbardziej Ellen. Nikomu nie mówili o tym co się wydarzyło, chociaż większość sąsiadów i tak miało świadomość i podejrzenia. Nie ciężko było zauważyć, że z młodą Higgins działo się coś niedobrego. Wtem do samochodu wbiegła Viv.
- Już jestem! - krzyknęła. - Gdzie chłopcy? - spytała, gdy zorientowała, się, że ich nie ma.
- Poszli do sklepu. Zaraz przyjdą. - odpowiedziała i się uśmiechnęła. - O już są. - dopowiedziała, gdy drzwi auta otworzyły się kolejny raz. Andy podał jej zakupy i usiadł za kierownicą. Przełączył na inną stację radiową, gdyż na poprzedniej leciała piosenka, która nie przypadła im do gustu. Ruszyli w drogę, prowadzącą do domu Higgins'ów. Śmiali się i wygłupiali po drodze. Zwłaszcza Vivienne, ale ona już taka była. Nikt nie potrafił jej uspokoić. Czasami śmiała się z niczego, zarażając przy tym wszystkich dookoła. Andy zatrzymał samochód na czerwonym świetle, a Jessie w tym momencie zauważyła idącego mężczyznę trzymającego małego chłopca za rękę, który wyglądał na szczęśliwego, mając przy sobie kogoś bliskiego i pluszowego misia w ręku. Brunetka zawsze chciała spędzić trochę czasu z Paul'em. Nie nazywała go ojcem, bo według niej na to nie zasługiwał. Odkąd skończyła sześć lat go nie było. Wciąż gdzieś wyjeżdżał i zajmował się wszystkimi innymi rzeczami, ale nie swoją rodziną. Później urodziła się Jamie, a osiemnastolatka spadła na ostatni plan. Na pierwszym była praca, później Ellen, Jamie, a ona na szarym końcu. Od tamtej pory nienawidziła go jeszcze bardziej. To okropne słyszeć, że marzeniem młodej dziewczyny jest to, by ojciec zniknął całkowicie z jej życia. Ale tego właśnie pragnęła. Nie lubiła patrzeć kiedy jej matka się zamartwiała. Kiedy tęskniła za mężem. Ellen zawsze przy niej była, wspierała, czuwała, martwiła się. Robiła wszystko, by jej córki czuły się dobrze, żeby wiedziały, że są kochane. Brunetka starała się pomóc matce, ale nie umiała. Czasami nie wiedziała jak ma to robić. Odwróciła głowę i jej spojrzenie napotkało Andy'ego, który uśmiechnął się do niej pocieszycielsko. Odpowiedziała mu tym samym. Nixon był dla niej jak starszy brat. On też traktował ją jak młodszą siostrzyczkę. Byli ze sobą bardzo związani. Tyle co on wiedział o Jessice, nie wiedział nikt. Jej szczęście czasami liczyło się dla niego bardziej niż jego samego. Chciał dla niej jak najlepiej. Kochał ją i okazywał jej to na każdym kroku. Zresztą ona też nie bywała mu dłużna. Po krótkim czasie Andy parkował już pod domem kuzynki. Wysiedli z auta i po schodach kierowali się do mieszkania.
- Mamo, jesteśmy! - krzyknęła na wejściu. Ellen i Jamie, która witała każdego gościa w tym domu, zaraz przyszły zobaczyć kto ich odwiedził.
- Dzień dobry. - witali się po kolei, a kobieta odpowiadała.
- Pójdziemy do ogrodu, bo taka ładna pogoda więc musimy to wykorzystać.
- Dobrze, dobrze.
- Okej, to wy idźcie już na podwórko, a ja i Viv pójdziemy się przebrać w stroje kąpielowe. - razem z przyjaciółką pobiegły na górę, a chłopcy z zakupionym przed chwilą alkoholem poszli do ogrodu. Wraz z nimi oczywiście nie zabrakło małej Jamie. Dziewczyny już po chwili były gotowe. Jessica ubrana w swój ulubiony strój, dzięki któremu odkryła swój drugi tatuaż, wybiegła do chłopaków. Ci widząc je od razu się uśmiechnęli. Andy podał dziewczynom i Devin'owi piwo i rozsiedli się na ogrodowych fotelach z ciemnej wikliny, ozdobionymi białymi w błękitne paski, poduszkami, przy stoliku. Rozmawiali o filmie. O wczorajszej kolacji, gdzie Jess dała niezły popis. Nie obchodziło ją to co powiedziała. Wiedziała, że miała racje. Zawsze uważała, że ci chłopacy to zadufani w sobie chłopcy, którzy myślą, że mogą mieć każdą nawiną laskę i uważają, że są ósmym cudem świata. Josh zawsze zaprzeczał, gdy tak mówiła, bo bardzo dobrze och znał, gdyż miał możliwość pracowania z nimi, ale ona i tak nie brała tych słów do siebie. Osiemnastolatka włączyła głośną muzykę i zaczęli małą imprezę. Biegali, tańczyli, pili, pływali, wygłupiali się jak małe dzieci. Andy gonił Jessicę, a po chwili biegał już z nią na rękach.
- Puść mnie, głupku! - krzyczała chichocząc.
- Nie ma takiej opcji słońce. I za tego głupka ci się zaraz dostanie. - biegł w stronę basenu, kiedy do ogrodu wszedł Paul i chłopcy z One Direction. Na moment jakby wszystko stanęło. Andy postawił dziewczynę z powrotem na ziemię. Paul ściszył muzykę.
- Jessica, zajmijcie się chłopakami, okej? - nie było w tym słychać pytania, a osiemnastolatka nawet nie zdążyła zaprzeczyć, gdy ojciec schował się w domu. Ona jednak nie miała zamiaru się niemi przejmować. Pociągnęła Andy'ego za rękę i wskoczyli razem do basenu. Widziała tylko jak Josh i Vivienne z nimi rozmawiają i usiedli przy stoliku.
- Nie uważasz, że jesteś dla nich zbyt surowa? Nie znasz ich, a oceniasz?
- Nie rozmawiajmy o nich. - odpłynęła kawałek od chłopaka. Po chwili mała Jamie wyskoczyła na podwórko i zaczęła biegać i krzyczeć coś do poznanych już wcześniej przystojniaków. - Po co oni tutaj są? Mięliśmy ten dzień spędzić razem.
- Spędzamy go razem.
- Tak, ale bez nich. Kim oni są, żeby wpieprzać się w moje życie? Tutaj nie ma dla nich miejsca. Niech spadają stąd razem z Paul'em. Nikomu do szczęścia, ich tutaj nie potrzeba.
- Oj przestań się złościć. Chodź wypijesz piwo i będzie lepiej. - wyszli z basenu i doszli do grupy siedzącej pod dużym drzewem, które dawało cień. Chwyciła swoją puszkę ze stołu i upiła kilka, dość dużych, łyków. Nie zwracając uwagi na chłopaków.
- Jessica, siadaj. - Liam, chciał odstąpić jej swój fotel wstając z niego.
- Nie. Siedź. - odpowiedziała. - Poradzę sobie.
- Może zagramy w siatkówkę? - zaproponował Josh.
- Świetny pomysł! - krzyknęła Vivienne, która była zafascynowana Devine'm, a następnie Andy. Chłopcy spojrzeli tylko na Jessicę, gdyż wiedzieli, że dziewczyna za nimi nie przepada, ale ta tylko odwróciła wzrok, by spojrzeć na Andy'ego. Ten kiwnął jej, żeby się zgodziła. Wzdychnęła i pokiwała głową mówiąc, że to dobry pomysł. Poszła do domu po piłkę i po chwili wróciła, a składy były ustalone. Była w drużynie Andy'ego z Louis'em, Harry'm i Zayn'em. Dość miło spędzili ten czas. świetnie się bawili grając. Nixon miał nadzieję, że jego ukochana kuzynka, w końcu zmieni zdanie na temat podopiecznych ojca, ale niestety tak się nie stało. Do końca dnia starała się nie zwracać uwagi na to, że tutaj są. Siedząc z nimi nie odezwała się ani słowem. Popijała tylko piwo i rozglądała się na wszystkie strony. Marzyła tylko o tym by ten dzień się skończył. Oczywiście mogła iść do domu, ale nie chciała zostawić swoich gości, tych których zaprosiła ona. Męczyła się w tym towarzystwie. Dziwiła się, że nie wracają jeszcze do domu. Robiło się już dosyć późno, a oni nadal siedzieli jej na głowie.
- Jessica? - usłyszała słodki głos Jamie.
- Tak, słońce? - spojrzała w jej stronę.
- Idę już spać i chciałam się pożegnać. - uśmiechnęła się do siostry. Osiemnastolatka wzięła ją na ręce, wyściskała i dała całusa. Dziewczynka pokiwała jeszcze wszystkim i pobiegła z powrotem do domu.
- Świetną masz tą siostrę. - powiedział Harry, ale ta nie zamierzała zagłębiać się z nim w rozmowie więc tylko przytaknęła. Wszyscy na chwilę zamilkli. Vivienne, Josh'a i Andy'ego irytowało trochę zachowanie ich przyjaciółki, ale doskonale wiedzieli jaka ona jest. Nie lubiła poznawać nowych ludzi, była uparta, a o nich miała swoje zdanie i innego nie chciała przyjąć do wiadomości. Przecież ona zawsze musiała mieć rację. Taka już była i nie chciała się zmieniać. Wyznawała zasadę, że jeśli ktoś jej nie toleruję taką jaką jest to jego problem - nie jej.
- Dobra, my już chyba pójdziemy. - oznajmiła Whiteman. Dwójka przyjaciół przytaknęła. Jessie poszła odprowadzić ich do wyjścia, pożegnała się z nimi przytulając do każdego i po zamknięciu za nimi drzwi, miała zamiar iść na górę. Niestety Paul ją zatrzymał.
- Nie idziesz do chłopaków?
- A po co mam do nich iść? Czy to są moi znajomi? Zresztą nie są zbyt dobrze wychowani. Nie wiedzą o tym, że nie siedzi się u obcych tak długo.
- Jessica ile razy mam ci powtarzać, że tutaj nocują.
- Jak to nocują?! - naskoczyła na mężczyznę, a w tym czasie do domu chciał wejść Niall, ale przystanął gdy słyszał krzyki. Zaczął się temu przysłuchiwać. - Znowu?! Nie mają swojego domu?! Są niby wielkimi gwiazdami! To ostatnia noc. Reszty z nimi w jednym domu nie wytrzymam! - wrzasnęła i pobiegła na górę. Horano'wi było przykro. Ta dziewczyna nawet ich nie znała, i nie starała się poznać, a miała o nich wszystkich swoje, wcale niezgodne z prawdą zdanie. On też jej nie znał, ale nie miał prawa oceniać. Chociaż po jej zachowaniu mógłby wymienić wiele nie miłych cech. Tylko, że Horan nie należał do tej grupy ludzi. Brunetka wzięła odprężający prysznic i w piżamie, wróciła do pokoju, gdzie momentalnie zasnęła.

__________________________________________________________

Wiem, że ten rozdział wyszedł nudny, ale obiecuję, że już w następnym 
będzie się działo trochę więcej.
Myślę, że nazbieramy 5 komentarzy. Jeśli tyle będzie dodam kolejny rozdział. ;)


Baj. ♥

8 komentarzy:

  1. kocham twoje opowiadanie . nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału . @real_iga

    OdpowiedzUsuń
  2. Zajebiozaaa ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. co ty mówisz? jaki nudny? Świetny jest, czekam na następny, bo naprawdę fajnie się zapowida to opowiadanie ;)) <3

    OdpowiedzUsuń
  4. suuupper jest :** jestem strasznie ciekawa co sie wydarzy póżniej

    OdpowiedzUsuń
  5. Super.Czekam na kolejny rozdział!To jest wspaniałe!<3

    OdpowiedzUsuń
  6. Cos Wspanialego:)
    :******

    OdpowiedzUsuń